Tina & Ike Turner – Proud Mary

Mało tu piszę ostatnio. Wiem. Cały czas mówię sobie, że coś zrobie, ale tego nie robię, wiec powtarzam sobie, że to zrobię, żeby tego nie zrobić. Tak jest ze wszystkim. Generalnie ostatnio mam dwie prędkości, śpię i narzekam. Stałem sie chodzącą zgorzkniałą krytyką wszystkiego i wszystkich. Wszystko czego sie dotykam odkładam na póżniej. Mam wrażenie, że wszystko się toczy, błędnym kołem. Dlatego dziś czas na tą piosenkę, bo wszystko sie toczy. Jakoś obok mnie. Czas wziąć kontrolę. Jakby to powiedział Fromm, albo jakiś inny mądry koleś – czas wziąć odpowiedzialność za siebie (może dodał by jakieś przekleństwo).

Piosenka ta dokładnie tak jak ja, ma dwie prędkości. To jest w niej chyba najlepsze. Poczekajcie do jakiejś 3 minuty. Oglądaliście te filmiki o spaleniu Jadło? Czy to nie jest epickie pierdolnięcie? Można zejść na zawał.

Tine można lubić albo nie lubić, Ike’a jak sie widziało ten film o nich, można tylko nie lubić. Proud Mary można tylko kochać. Co do lubienia Tiny jak miałem jakieś 3 latka zawsze mówiłem „Mamo babcia Tina w telewizji.”, to chyba o czymś świadczy. To nie ich kompozycja, a niejakich Creedence Clearwater Revival, zwykłem wrzucać te najstarsze i oryginalne wersje, ale po pierwsze tamta jest mało znana, a po drugie stężenie hipisiarstwa w niej jest za duże jak na moje uszy.

Enjoy