NE SPAVAJ MALA MOJA MUZIKA DOK SVIRA – BIJELO DUGME

To było jakieś 25 kilogramów temu… niby nie tak dawno, a tak zupełnie inaczej. W czasach, gdy żeby posłuchać mp3 na mieście trzeba by bylo chodzić z komputerem stacjonarnym pod pachą.
Raczej spotykało sie z ludźmi – żeby słuchać wspólnie muzyki, zamiast klikać „lubię to” pod linkiem. Dorywało się jakiś good shit na kasecie i słuchało sie na jednej słuchawce z kumplem, wkładało sie płyte do jamnika, albo siadało przed wielkim monitorem i zachwycało szczytem techniki jakim wtedy był winamp. Tęsknie za tym. Teraz ten youtube i youtube …
Oczywiście siedzieliśmy z Pedrem i przywiózł nowe dobre. Nie wiem skąd, może brat mu coś wspominał o tym, może sam się doszukał, może znał to już dużo wcześniej. Dla mnie to był pierwszy kontakt. Jaki to był czad!
Nie rozumieliśmy ani słowa z tego co ten koleś śpiewał, ale po paru minutach już czuliśmy, że  nadaje się to na legendarne domówki w naszym liceum. Wyjątkowości temu wszystkiemu dodał mój ojciec, który zapytał się „czy wy naprawdę słuchacie Bijelo Dugme?” Powiedział, że za jego czasów to był mimo wszystko powiew zachodu na prywatkach, że to było COŚ.
Moja Miłość do tego zespołu trwa nieprzerwanie – ostatnio jarałem sie jak dziecko jak kupiłem pod BUWem ich winyl.
Raczej mało kto ją podziela. Trudno.
Proszę państwa młody Goran Bregović (tak tak ten sam) z zespołem. ROCK AND ROLL!