Henry Thome – Wolf Bait

Był kryminalistą, z tych najpodlejszych. Mało rzeczy było w stanie go zaskoczyć czy przestraszyć. Stąpał twardo po ziemi. Do czasu.

Kryminalne myśli rozsadzały jego kryminalną głowę. Miał ochotę ją zabić. Bić, dusić, topić. Wiedział, że nigdy się na to nie zdobędzie. Miała go. I ignorowało go. „Co się ze mną dzieje?” – myślał czasem. Ale nie brnął w to,  był mężczyzną z krwi i kości, a rok był 1946.

Chodził po szarym mieście szukając ukojenia. Zahaczał o bary, kasyna, kantory, meliny. Nie poprawiało się. Czuł jak krew napływa mu do blizn na całym ciele. Nie mógł wyrwać jej obrazu z swojej głowy. „Pierdolona bogini”, zwykł ją określać.

Zaszedł do kiosku i swoim niskim, gardłowym, zmęczonym głosem zamówił paczkę papierosów.

Zapalił i zaczął się zastanawiać, czemu jej nie zabił wtedy, kiedy było trzeba. Może to wypalenie zawodowe? Jak mógł spieprzyć taką rutynę. Proste zadanie. Idź i zabij. Kobietę, nieuzbrojoną. Samotną, wiedzącą zbyt wiele. Poszedł i nie zabił. Poszedł i nie wrócił. Obudził się rano, ona już była ubrana. Pocałowała go w czoło i szepnęła do ucha „żegnaj wielkoludzie”.

Życie.
Wolf Bait na sobotę.

 

3 myśli na temat “Henry Thome – Wolf Bait

  1. Mam takie odczucie, że wszystkie kobiety w „twoich” piosenkach są podobne do siebie. Przypominają mi pewną postać. Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki, które doprowadzają mężczyznę do szaleństwa.

  2. Twoje historie są dość ciekawe w połączeniu z tymi piosenkami, które wybierasz. No, ale blog jest o muzyce, więc nie wymagam więcej.

Odpowiedz na fifti Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s